Podejrzany o pedofilie krzyczy, że nie wiedział dostając kolejny cios. Na filmiku z 10 milionami wyświetleń pod wieżą Eiffla mężczyzna szarpie się z kieszonkowcami. Na stronach polskich portali informacyjnych ludzie argumentują, że słusznym było zastrzelenie 26-latka w Bystrzycy Kłodzkiej, bo on i jego kumple terroryzowali osiedle przez dłuższy czas… A tłum się cieszy.
Ludzie kochają samosądy i zawsze je kochali, od starożytnych ukamienowań i kodeksu Hammurabiego (“oko za oko”), przez procesy w Salem, czy zasady dzikiego zachodu, aż po czasy teraźniejsze – internet. Social media dają nam łatwy dostęp do nagrań i opisów w samosądów, a komentarze, tweety i TikToki stają się współczesnym odpowiednikiem tłumu pod pręgierzem, w którym już po fakcie dokonanym krążą głosy, czy osąd był słuszny. Mimo tysięcy lat cywilizacji i zaawansowanych organów prawa dalej nie jesteśmy w stanie stworzyć systemu prawnego, który zapobiegałby takim zachowaniom. Czasami konwencjonalne kary nie są w stanie nas zadowolić, wtedy wkracza zemsta, straże obywatelskie i samosądy.
Zjawisko samosądów w sieci planuję umówić trzema przykładami, gdzie pozorna rządza sprawiedliwości zawiera szkodliwe, krzywdzące sądzonych oblicze, bądź wykorzystujące obserwatorów.
SOnda: co myślisz o samosądach?
Znieczulica ekranu
Ekran telefonu czy komputera stanowi barierę między nami, a wydarzeniami, jakie są nam prezentowane. Pozwala nam na niepełny osąd sytuacji, znacznie ograniczając adrenalinę i strach, jaki towarzyszy byciu bezpośrednim świadkiem przemocy. W przypadku internetowych samosądów, nie znamy osób uczestniczących w nagraniu, przedstawiony nam jest wyłącznie tytuł, miniatura i statystyki, jak lajki i komentarze, a słyszymy poważne oskarżenia wobec osoby okazanej na nagraniu. W takiej sytuacji empatia gra drugie skrzypce a na pierwszy plan wychodzi żądza sprawiedliwości. W ten sposób powstają internetowe “wściekłe tłumy”. Gniewne komentarze napędzają więcej gniewnych komentarzy, a liczba lajków pod postami wyłącza nasze krytyczne myślenie nakładając presję tłumu – jeśli milion osób myśli, że to słuszne, to na pewno jest to słuszne.
daleko do superbohatera
Filmiki z nakrywania oszustów i kieszonkowców, gonienia ich, po czym publicznego upokarzania ich, czasem skutkującego w bójkach robią ogromne wyświetlenia online.
Przy ujęciu obywatelskim dozwolone są zachowania, jak powalanie i szarpanie osoby ujmowanej wyłącznie w granicach tego, co jest niezbędne, żeby ją zatrzymać przed ucieczką
Iwona Szwedo, sędzia
Iwona Szwedo to sędzia z ponad dwudziestoletnim stażem pracy w sądzie. 
Na potrzeby artykułu wyjaśniła pewne kwestie związane z samosądami.
Łowcy kieszonkowców zdecydowanie nie robią wyłącznie tego, co niezbędne dla ujęcia obywatelskiego – oblewanie złodziei farbą, czy tak absurdalne czynności, jak psikanie w nich pistoletami na wodę. Zdecydowanie takie działanie nie ma na celu zatrzymania sprawcy przed ucieczką. W Polsce zachowania takie nie są legalne.
W tej kategorii twórczości przoduje Tyler Oliveira, posiadający prawie 10 mln subskrypcji na YouTube. Jego materiały mają silny podtekst rasizmu, Oliveira wchodzi w interakcje wyłącznie z osobami ciemniejszej karnacji, rzuca klasycznymi dla skrajnej prawicy żartami, jak nazywanie kieszonkowców ulicznych “doctors and engineers”.
Oczywiście zachowania oszustów i kieszonkowców niezależnie od koloru skóry są godne potępienia i obiektywnie złe. Sprawiają oni, że turyści nie czują się bezpiecznie w okolicach największych atrakcji, jednak czy dalej można wierzyć w dobrą wiarę Tylera, biorąc pod uwagę jego poglądy?

Nawet dając Oliveirze pełen kredyt zaufania – zakładając, że absolutnie 100% ulicznych oszustów jest pochodzenia arabskiego, bądź afrykańskiego, jego komentarze, żarty i ton filmów, w połączeniu z faktem, że jego działania sprowadzają się wyłącznie do upokarzania werbalnego, bądź szarpaniny, bez prób powiadomienia władz i systemowego zwalczania takich występków, uniemożliwia ocenę jego filmów, jako mających na celu polepszenie stanu społeczeństwa.

Wbrew temu, co komentujący sądzą nazywając go Batmanem i idealizując jego działania, Tyler nie robi tego dla dobra ogółu. Jego prywatna opinia polityczna nie ma w tym przypadku również żadnego znaczenia. Oliveira celuje w ofiary alt-right pipeline – młodych ludzi, którzy pod wpływem mówców jak Ben Shapiro, Charlie Kirk, czy dalszych polityce ale dalej wpisujących się w archetyp alt-rightu influencerów jak Andrew Tate, Nick Fuentes, czy nawet Clavicular.
Tyler jest świadom ogromu pieniędzy znajdujących się w tej publice oraz lojalności jej członków. Można oszacować, że z samego AdSense na YouTube zarabia setki tysięcy dolarów miesięcznie. Jego content jest doskonałym przykładem, jak łatwo można odczłowieczyć grupę ludzi, szufladkując ich, a jednocześnie zapewnić wielką dawkę emocji i satysfakcji odbiorcy samosądu. Przy tym wyłączając jego empatię, posługując się wartością obiektywną jak to, że złodziej jest zły, a on sam jest przykładem, że ktoś z głową do biznesu, potrafiący zadowolić swój target widzów, może stać się dla nich bohaterem, osądzającym innych i stojącym ponad prawem.

Zemsta najbardziej szkodzi na zimno
Chęć zemsty nam towarzyszy od zawsze, to jest oczywiste, jednak nie zawsze przykłady kierowania się nią były tak nagłaśniane. Mahatma Gandhi powiedział, że “oko za oko pozostawi cały świat ślepym”, jednak dla człowieka jest coś satysfakcjonującego w dobrej historii zemsty. Wiele filmów opiera się na historii głównego bohatera mszczącego się za krzywdę wyrządzoną mu przez antagonistę – John Wick, Django i Mściciel to kultowe postacie, których historie pisane są przez motyw zemsty. Sztuka pomaga nam zgłębiać takie tematy w zdrowy i bezpieczny sposób, jednak co się dzieje, gdy takie historie opuszczają świat filmu, książki czy teatru? Ludzie cierpią, często bez sensu.
Na myśl przychodzi dość świeża sytuacja z 12 kwietnia 2026 roku, gdzie w Bystrzycy Kłodzkiej Borys B. na spacerze z psem został zaatakowany przez grupę trzech nietrzeźwych, młodych chuliganów. Na moment pisania artykułu nie jest w 100% jasne, co ta trójka zrobiła mężczyźnie. Krążą głosy, od takich, że sytuacja była zwykłą sprzeczką, po tak szokujące wersje, jakoby mężczyźni katowali, czy oddawali mocz na Borysa.
Niezależnie od tego, co się stało, Borys po całym zajściu dotarł do domu, zostawił psa, wziął ze sobą swój karabin, który posiadał legalnie i wrócił do napastników. Po kolejnej sprzeczce z nimi wyjął karabin, oddał strzał ostrzegawczy i po krótkim czasie posłał trzy pociski w kierunku 26 letniego członka grupy zabijając go. Pod artykułami na ten temat krążą głosy – „ci ludzie terroryzowali okolicę już długo, dobrze zrobił, powinni go uniewinnić”.

Kompletnie odrzucając rozmowę o moralności i etyce tego czynu, zachowanie Borysa B. nie przyniosło nic dobrego dla nikogo. Odebrał komuś życie, zrujnował swoje życie, pozostawił traumę reszcie uczestników zdarzenia. Czym jest zemsta, jeśli zapłacił za nią swoją wolnością? Mężczyzna na razie znajduje się w areszcie, jednak grozi mu surowa kara więzienia. Przyjął, że była to obrona konieczna, jednak fakt, że wrócił do domu, odpiął psa ze smyczy i zamiast powiadomić służby wziął w dłoń karabin i ruszył na swoich oprawców odbiera temu wiarygodność.
Została założona zbiórka na obrońcę sądowego dla Borysa. W ciągu paru dni z zaplanowanych 70 tys. zrobiło się na stan obecny 450 tys. Komentarze pod zbiórką mówią, że ludzie, jak 26-latek zabity przez B. to pasożyty i nie powinni żyć.

Moralność tu nie ma znaczenia
Przypadek Borysa B. i inne historie, jak Marianne Bachmeier, która w sądzie zastrzeliła mordercę swojej córki, to dobre tematy na ćwiczenia dla naszej moralności. Morderstwo córki, albo tak brutalna napaść, jaką sugerowałaby ta bardziej szokująca wersja historii Borysa B. to są niemal niewybaczalne, okrutne zbrodnie i wiele osób prawdopodobnie stwierdzi, że zemsta jest słuszna i mściciele powinni być uniewinnieni, jednak nie jest to możliwe.
Gdyby takie przypadki, faktycznie za głosem tłumu kończyły się uniewinnianiem, to gdzie znajduje się granica usprawiedliwiająca samosąd? Zabić mordercę-ok, zabić gwałciciela-ok, zamordowanie złodzieja roweru, bo lubiłem bardzo mój rower, czy też jest w porządku? W końcu ile rowerów nakradł w swoim życiu, społeczeństwo cierpi na jego istnieniu!
Zezwolenie na mszczenie się i stawanie ponad wymiarem sprawiedliwości skutkowałoby szybką drogą do anarchii i upadku społeczeństwa. Biorąc pod uwagę, że takie zachowania nie są legalne, jedyna sytuacja, w której byłby sens się ich dopuszczać, to jak satysfakcja zemsty jest dla kogoś cenniejsza niż życie na wolności. Satysfakcja jest na pewno spora, ale wygasa z czasem, a czasu straconego za kratami nie da się odzyskać. Nawet obrońca za 450 tysięcy nie doprowadzi do uniewinnienia Borysa, jeśli nie działał faktycznie w obronie koniecznej.
Jesteśmy państwem prawa. Zalegalizowanie samosądów doprowadziłoby do pochopnych osądów bez ustaleń dotyczących winy. Wściekły tłum z pochodniami wymierzałby kary.
Iwona Szwedo
Idąc dalej, nawet ignorując prawo i integralność państwa, zezwalanie na takie czyny nie ograniczyłoby chuliganów, morderców, czy gwałcicieli, sprawiłoby wyłącznie, że staliby się agresywniejsi, a społeczeństwo niespokojne.
Łowcy z naszego ogródka
Członkowie polskiej fundacji ECPU zajmują się wabieniem pedofili (zwykle poprzez udawanie dzieci na social mediach) i nagrywaniem konfrontacji z nimi oczekując na przyjazd policji. Działacze ci w oczach wielu są bardzo pozytywnie postrzegani. Ich metody wabienia, takie jak stosowanie prowokacji, mogą być kwestionowane z perspektywy etycznej, jednak ich działania przynoszą zdecydowanie dobre skutki dla społeczeństwa. Po ujawnieniu pedofila rozmowy nagrywane przez nich polegają na przedstawieniu mu, co konkretnie robił i pisał.

Polscy łowcy mają jedną, sporą piętę achillesową – jako, że działają na nieuregulowanym polu i prowokują do działań pedofilskich udając osoby małoletnie, pedofile będący ich celami nie mają faktycznych ofiar.
Sprawca występku pedofilskiego popełnionego na skutek prowokacji osoby dorosłej faktycznie nie popełnia przestępstwa na szkodę małoletniego i w takiej sytuacji sądy przyjmują, że jego działanie miało charakter usiłowania nieudolnego.
Iwona Szwedo
Usiłowanie nieudolne zachodzi wtedy, kiedy użyjemy niewłaściwego środka do celu, a to na przykład włamanie się do piwnicy w celu rabunkowym, która okazuje się pusta, albo za próba sforsowania sejfu wielkiego banku przy użyciu spinki do włosów. Odpowiedzialność za nie mieści się jednak w tych samych granicach, co za sprawstwo czynu, jednak sąd może zastosować nadzwyczajne złagodzenie kary bądź odstąpić od niej.
Regulacje prawne jednak nie zmieniają postaci rzeczy, że ujawnianie wizerunku osób, których życie zostało publicznie zrujnowane poprzez udostępnienie nagrania o ich perwersjach, niewątpliwie zniechęciło wielu dewiantów do poddawania się swoim nielegalnym popędom. Członkowie fundacji unikają też ujawniania swojego wizerunku, co wspiera ich obraz, jako ludzi robiących to, co robią dla dobra społecznego, a nie własnego. Nie wszędzie jednak jest tak dobrze.
Za oceanem jednak…
Amerykańscy łowcy pedofili to zupełnie inny świat. Tam chodzi o show, łowcy wyśmiewają domniemanych pedofili, poniżają ich i bardzo często biją, popychają i katują w miejscach publicznych świadomi, że przemoc ta jest bezkarna w okolicznościach, w jakich się znajdują.
Za łowienie pedofili zabierają się często streamerzy, YouTuberzy i influencerzy, których kariera zaczęła wygasać. Dlaczego akurat tym się zajmują? Predator catching (przeważnie tak to nazywają) to content idealny. Jest efektowny, pełen emocji, pozwalający pastwić się nad człowiekiem bez żadnych konsekwencji za sprawą tego, że nie ma bardziej znienawidzonej powszechnie grupy osób niż pedofile. Wymyślne metody pastwienia się – taranowanie wózkami sklepowymi, używanie wykrywaczy kłamstw, pojawianie się celebrytów na nagraniach z predator catchingu, to norma w Stanach. Z domniemanym pedofilem można zrobić w zasadzie cokolwiek, bo w oczach publiki i tak zasługuje na jeszcze gorszy los.
W złym miejscu, w złym czasie
Nie bez powodu jednak używałem ciągle słowa domniemany, bowiem w trakcie pisania tego artykułu doszło do sporej, tragicznej pomyłki. Vitaly Zdorovetksyi to anglojęzyczny YouTuber i streamer pochodzenia rosyjskiego. Wybił się na prankach wtedy, kiedy były popularne. Jego pranki często bazowały na denerwowaniu i podjudzaniu ludzi, bądź były silnie nacechowane erotycznie. Pranki jednak wymarły, a Vitaly zaczął streamować swoje podróże i codzienność. Vitaly był problematyczny. Siedział w więzieniu kilka razy za różne występki których się dopuścił, chcąc dodać pikantności swoim transmisjom. Sprawy się dla niego pogorszyły podczas jego pobytu na Filipinach, gdzie terroryzował lokalną ludność swoimi uciążliwymi żartami. Vitaly został skazany na półtora roku więzienia z oskarżeniami o zbrodnie seksualne, kradzieże i nękanie przechodniów.
Streamer wyszedł w tym roku z więzienia… i co teraz? Żeby odbudować wizerunek zabrał się za łowienie pedofili na transmisjach. Odzew był dobry, szło mu to dobrze, aż do 15 kwietnia 2026 roku, kiedy na streamie skonfrontował Akasha Singhania, który według niego próbował się umówić na randkę z 16-latką (co w Kalifornii oczywiście jest nielegalne). Akash bronił się, pokazywał telefon, w którym nie miał żadnych takich rozmów, jednak Vitaly uznał, że Akash pewnie ma 2 telefony i dalej na niego naciskał.
Policja została powiadomiona i po śledztwie stwierdzono, że Akash był w złym miejscu, w złym czasie i jest niewinny. Dobre zakończenie, nic się nie stało, wypadki chodzą po ludziach? Takie sytuacje mogą zrujnować życie. Na transmisji były tysiące osób. Śledztwo policji musiało chwilę trwać, Singahania sam stwierdził, że “jego świat wywrócił się do góry nogami”. Obecnie planuje pozwać Vitalyego. Vitaly nagrał przeprosiny, zapowiadając, że zaprzestaje na jakiś czas predator catchingu, jednak ile takie przeprosiny są warte?
Na szczęście na transmisji z Akashem nie doszło do przemocy fizycznej, jednak krzywda została wyrządzona. Największym błędem amerykańskich łowców jest fakt, że prawie wszyscy robią to na żywo. Gdyby Vitaly nie streamował, tylko przygotowywał filmik, to Singhania nie odniósłby takich szkód. Jednak samosąd najlepiej wygląda na żywo, jak nie wiemy, co się stanie, jak oglądamy go w napięciu. Przyglądamy mu się, niczym średniowiecznej egzekucji.
Uspokójmy odrobinę wściekły tłum
Podejmowanie się samosądów rujnuje życia, zarówno po jednej, jak i po drugiej stronie. Łatwo jest mi, w zaciszu domu mówić do Was, prawdopodobnie też w zaciszach domów, żeby emocje nie przejmowały sterów w takich sytuacjach, jednak jest trochę rzeczy, które możemy zrobić. Nie wspierajmy działań samosądowych, nie dawajmy platformy streamerom i innym działaczom w social mediach, których interesem nie jest dobro ogółu, tylko szybki zarobek. Zanim dasz lajka pod filmem z okładania domniemanego pedofila, kieszonkowca, czy innego złoczyńcy pomyśl, jaki interes ma postujący? Czy robi to anonimowo, jako ostrzeżenie, jako dobry uczynek, czy zbiera dotacje od widzów i wygłupia się wymierzając wątpliwą sprawiedliwość – możliwe, że osobie niewinnej. Jako społeczeństwo jesteśmy w stanie funkcjonować wyłącznie dlatego, że mamy zbiór zasad i przekraczanie tego zbioru dla zemsty, rozgłosu, czy pieniędzy, nie przyniesie nikomu nic dobrego na dłuższą metę.
