Na pierwszy rzut oka brzmi to paradoksalnie. Seks nigdy wcześniej nie był tak obecny w przestrzeni publicznej: pojawia się w memach, podcastach i na TikToku, ale rzadziej w realnym życiu. Poprzednie pokolenia uprawiały go bez rozmawiania o nim. My rozmawiamy bez uprawiania. Mamy Tindera, darmową pornografię i edukację seksualną w telefonie, a mimo to aktywność seksualna generacji Z spada od dekady. Co więc poszło nie tak?
Generacja Z należy do najmniej aktywnych seksualnie pokoleń, dla których zbierano dane. Wskaźniki aktywności seksualnej wśród osób w wieku 18-29 lat systematycznie spadają od lat dziewięćdziesiątych w większości krajów zachodnich. Czytane osobno, te liczby wyglądają jak anomalia. Czytane w kontekście tego, jak żyje dzisiejszy dwudziestolatek, zaczynają mieć sens

Czas jest zasobem, a randka go pożera
Zanim zacznie się szukać wyjaśnień w psychologii czy technologii, warto spojrzeć na coś bardziej podstawowego: na to, jak, jako pokolenie Z, rozumiemy czas. Dla wielu z nas czas wolny przestał być wolny. Jest zasobem, który należy dobrze zagospodarować, a miernikiem dobrego zagospodarowania jest produktywność. Kursy online, certyfikaty, side hustle, networking, samorozwój w każdej możliwej formie. Na tym tle randkowanie, które wymaga obecności, uwagi i emocjonalnego zaangażowania bez żadnej gwarantowanej stopy zwrotu, wypada po prostu słabo.

Fot.: Łukasz Giza / Forbes
„Z perspektywy bycia wydajnym, efektywnym, trybikiem kapitalistycznym, randkowanie jest po prostu marnowaniem czasu. I seks w związku z tym też.”
Lewiński opisuje realny mechanizm kulturowy, w którym miłość i seksualność zostają umieszczone w kategorii rzeczy, którymi zajmiemy się później, kiedy osiągniemy kolejne szczeble kariery. Problem polega na tym, że to „później” ciągle się przesuwa. „Kult wydajności, kult produktywności, kult zapierdolu – on wyhamowuje i aktywność seksualną, i nawiązywanie relacji towarzyskich, ale też przyjacielskich” – mówi badacz.
W tym środowisku lęk przed zaangażowaniem jest racjonalną odpowiedzią na rzeczywistość. Relacja oznacza inwestycję czasu, który jest cenny i ograniczony. Oznacza też ryzyko emocjonalne, które może zdestabilizować starannie zaplanowany harmonogram samorozwoju. Łatwiej zatem odłożyć temat na półkę i wrócić do listy zadań.
Seks bez miejsca w codzienności
Jest jeszcze jeden powód, dla którego seks tak łatwo wypada z codziennego życia. W naszej kulturze często mówi się o nim jak o czymś naturalnym, ale jednocześnie rzadko traktuje się go jak zwykłą część dobrostanu. Seks ma być spontaniczny, prywatny, trochę wstydliwy, trochę wyjątkowy. Nie ma jasnego miejsca między odpoczynkiem, zdrowiem psychicznym, relacją i dbaniem o ciało.
Dr Dominik Lewiński zwraca uwagę, że to nie jest oczywiste w każdej kulturze: „Nigdy seksualność nie była uważana i wbrew pozorom nadal nie jest uważana za naturalną potrzebę człowieka. Nasza kultura nie ma takich ram. Dla Chińczyków czy Greków seks należał do porządku higieny, pewnego rytmu. U nas to jest na tyle indywidualne, że to nigdy nie była w Europie naturalna potrzeba. Udajemy, że jest”.

Ciało pod presją
Kiedy stres ekonomiczny jest chroniczny, jego skutki przestają być wyłącznie psychologiczne. Napięcie związane z pieniędzmi, mieszkaniem, studiami czy przyszłą pracą nie zostaje tylko w głowie. Wchodzi też w ciało.

„Fizjologii jednak nie oszukamy w kontekście aktywności seksualnej”.
Chodzi o konkretny mechanizm. Stres uruchamia reakcję walki albo ucieczki. W takim trybie ciało nie skupia się na przyjemności, bliskości czy podnieceniu, tylko na poradzeniu sobie z zagrożeniem. Nawet jeśli ktoś chce seksu na poziomie emocjonalnym, organizm może nie być na niego gotowy.
„Stres ekonomiczny też w nas jest, taka presja – i to wpływa na naszą fizjologię, a fizjologii jednak nie oszukamy w kontekście aktywności seksualnej” – mówią dziewczyny.
To ważne, bo spadek aktywności seksualnej łatwo sprowadzić do braku chęci. Tymczasem czasem problem nie polega na tym, że młodzi nie chcą bliskości. Ciało funkcjonujące w ciągłym napięciu może po prostu nie reagować tak, jak oczekujemy.
Dorastanie trwa dłużej
Dla poprzednich pokoleń pewne etapy życia przychodziły szybciej. Pierwsza praca, wyprowadzka z domu, stały związek czy decyzja o rodzinie częściej mieściły się w młodym wieku. Dziś wiele z tych momentów przesuwa się w czasie. Razem z nimi przesuwa się także seksualność.
Zoé i Marika tłumaczą to zmianą kontekstu, w którym dorasta generacja Z: „Dojrzewamy teraz w bezpieczniejszym środowisku i bardziej bogatym. W rodzinach jest mniej dzieci i większe inwestycje rodzicielskie są poczynione w każde dziecko”.
Paradoks polega na tym, że większe bezpieczeństwo może jednocześnie opóźniać pewne doświadczenia. Młodzi ludzie dłużej zostają w edukacji, później się usamodzielniają i dłużej szukają stabilnego miejsca dla siebie. Rodzina, tradycja czy kościół mają dziś mniejszy wpływ na to, kiedy powinno się wejść w związek, seks albo dorosłość.
„Wyzwania rozwojowe, czyli właśnie wyprowadzka z domu, zrobienie prawa jazdy są utrudnione i gdzieś jeszcze w tym są te pierwsze inicjacje seksualne” – dodają przedstawicielki „Sekspedii”. Seks znajduje się więc obok innych kamieni milowych, które wymagają poczucia bezpieczeństwa, samodzielności i stabilności.
To nie musi być złe. Zmieniły się też oczekiwania wobec samego seksu. Poprzednie pokolenia wchodziły w aktywność seksualną szybciej, ale często bez języka, którym można było mówić o przyjemności, granicach czy niezadowoleniu.
„Ilość kobiet, które nie są zadowolone ze swojego życia seksualnego pokazuje, jaki mamy problem. I to głównie są osoby z tych starszych pokoleń. Gdzieś tam zgłaszają, że może nigdy nie miały orgazmu w swoim życiu”.
Dlatego wolniejsze tempo nie musi być tylko objawem lęku czy bierności. Może być też próbą wejścia w seksualność bardziej świadomie, bez presji, że pewne rzeczy trzeba mieć za sobą tylko dlatego, że tak wyglądał scenariusz poprzednich pokoleń.
Lustro w sypialni
Social media mają w tej historii dużą rolę. Pokolenie Z dorastało w świecie, w którym ciało jest cały czas pokazywane, porównywane i oceniane. Instagram, TikTok, filtry, obróbka zdjęć i treści generowane przez algorytmy tworzą obraz ciała, który często nie ma wiele wspólnego z rzeczywistością. Mimo to łatwo zacząć porównywać się właśnie z nim.
To wpływa na samoocenę, a później także na seks. Marika Turbiasz i Zoé Manitta z Sekspedii mówią tu o zjawisku spektatoringu. Chodzi o sytuację, w której osoba podczas seksu nie skupia się na przyjemności ani bliskości, tylko zaczyna patrzeć na siebie jakby z boku: jak wyglądam, czy dobrze wypadam, czy moje ciało jest wystarczające. „Takie podejście aktywuje reakcję stresową. A jeżeli wychodzi stres, to automatycznie wszystkie aktywności fizjologiczne się zatrzymują. Podniecenie nie występuje, lubrykacja nie występuje, więc po prostu seks nie ma miejsca”.
Spektatoring częściej dotyczy kobiet, ale mężczyźni też mogą doświadczać podobnej presji. Problem nie polega więc na tym, że młodzi nie mają dostępu do seksu czy aplikacji randkowych. Często chodzi o to, że trudno wejść w bliskość, kiedy zamiast czuć własne ciało, cały czas się je ocenia.

Rynek, na którym wszyscy wystawiają oferty
Aplikacje randkowe ułatwiły dostęp do potencjalnych partnerów. Nie zawsze uprościły jednak budowanie relacji. Można pisać z kilkoma osobami naraz, porównywać profile, znikać bez wyjaśnienia i zaczynać od nowa. Teoretycznie wybór jest większy. W praktyce łatwo pojawia się poczucie wymienialności. Człowiek zaczyna myśleć o sobie jak o ofercie, która musi być atrakcyjna, szybka do oceny i konkurencyjna.
„Traktujemy się trochę jako produkt i innych jako półkę. Tinder to półka z produktami do wyboru”
dr Dominik Lewiński, medioznawca
„Ale co z tego, że dużo łatwiej dzisiaj znaleźć partnera seksualnego niż kiedyś, skoro te przymusy sprawiają, że trochę nie mam ochoty, trochę nie mam czasu, trochę już lepiej masturbacja?” – mówi dr Lewiński.
Do tego dochodzą cyfrowe alternatywy. Pornografia, masturbacja, a coraz częściej także narzędzia oparte na sztucznej inteligencji pozwalają rozładować napięcie bez wchodzenia w relację. Lewiński zauważa, że popęd można dziś zaspokoić „dosyć łatwo i bez takiego obciążenia”. „Sekspedia” opisuje podobny mechanizm z perspektywy lęku przed realnym kontaktem: „Pornografia na przykład jest coraz bardziej dostępna i bardziej bezpieczna i mniej stresująca niż kontakty takie w prawdziwym życiu”.
Dla części osób to wybór łatwiejszej ścieżki. Spotkanie z drugim człowiekiem wymaga odwagi, czasu i gotowości na odrzucenie. Ekran tego nie wymaga.
Gdy kobiety i mężczyźni żyją w różnych światach
„Mamy do czynienia z ewidentną pierwszą w historii ludzkości chyba wojną między płciami. Światy mężczyzn, światy kobiet się od siebie tak oddaliły, są od siebie już tak różne” – mówi dr Lewiński.
W internecie młodzi mężczyźni i młode kobiety coraz częściej funkcjonują w osobnych bańkach. Konsumują inne treści, słuchają innych autorytetów i inaczej opisują swoje problemy. Algorytmy wzmacniają poczucie krzywdy i podsuwają proste wyjaśnienia: kobiety słyszą, że muszą uważać, a mężczyźni, że są odrzucani przez system oczekiwań, którego nie rozumieją.
Z tego powodu coraz częściej inaczej wyobrażają sobie relacje, seks i związek. Kobiety rzadziej chcą rezygnować ze swoich standardów tylko po to, żeby być z kimś. Mężczyźni częściej wycofują się z randkowania, bo czują, że nie mają nic wystarczająco dobrego do zaoferowania. Lewiński nazywa to brakiem kompatybilności: „Coraz więcej młodych ludzi nie ma partnera i nawet go za bardzo już nie szuka z poczucia, że nie ma dla nich adekwatnych ofert. Te światy się rozpadły. Przestały być kompatybilne ze sobą”.
„Kiedyś jak partner nie spełniał oczekiwań, to się zmieniało oczekiwania. A dzisiaj jak nie spełnia oczekiwań, to się zmienia partnera”.
dr Lewiński zwraca uwagę na jeszcze jeden wymiar tej zmiany: przesunięcie momentu, w którym kobiety postrzegają siebie jako gotowe do relacji i seksualności na własnych warunkach. „Kiedyś taki prime time kobiet to był wiek 20-25 lat. A dzisiaj raczej to jest 30-35. Nie kiedy jestem młodziutka i moje ciało jest najbardziej atrakcyjne, ale kiedy już coś osiągnęłam w sensie kariery, rozwoju, samorealizacji.” Ta zmiana sprawia, że część kobiet w wieku 20-25 lat nie traktuje relacji i seksu jako najważniejszego etapu młodości, lecz jako coś, na co przyjdzie czas później, gdy będą miały większe poczucie sprawczości i stabilności.
Antykoncepcja jako czynnik pomijany

„Dopóki tej lepszej antykoncepcji nie będzie, to też taki wynik inicjacji seksualnych będzie niski”
Zoé Manitta i Marika Turbiasz, członkinie zarządu koła naukowego „Sekspedia”
W debacie o seksie młodych często pomija się fakt, że ryzyko biologiczne i koszt zdrowotny nadal w dużej mierze spoczywa na kobietach.
„Nie chcemy uprawiać seksu i nie chcemy wchodzić w inicjatywy seksualne, jeśli branie tabletek, bądź przyjmowanie implantu, bądź zakładanie spirali, które notabene jest bardzo bolesne i kosztuje też dużo pieniędzy i nie jest w żaden sposób finansowane, ma tak wyglądać” – mówią przedstawicielki koła.
Dla młodej kobiety, która, na przykład, żyje w niepewności finansowej, taka kalkulacja ma znaczenie. Ograniczenie aktywności seksualnej może być wtedy nie wyrazem braku zainteresowania seksem, lecz racjonalną decyzją: mniej ryzyka, mniej kosztów, mniej konsekwencji, które trzeba byłoby udźwignąć samodzielnie. Dla wielu młodych kobiet to wystarczający powód, by robić to rzadziej albo poczekać.
Mniej, ale inaczej
Spadku aktywności seksualnej nie da się opisać wyłącznie jako kryzysu. Same liczby pokazują spadek. Nie pokazują jednak, co stoi za decyzją, żeby z seksem poczekać albo z niego zrezygnować. Część młodych osób rzeczywiście cierpi z powodu samotności, lęku i braku bliskości. Część ma poczucie, że nie potrafi wejść w relację, choć tego chce. Są też osoby, które świadomie odmawiają seksu przypadkowego, nie chcą działać pod presją i wolą poczekać na sytuację, w której ich granice będą respektowane.
Normą staje się dzielenie się wynikami testów na HPV czy HIV przed zbliżeniem. To opóźnia seks, ale może też sprawiać, że gdy już się pojawia, jest lepszy i bezpieczniejszy dla wszystkich zaangażowanych.
„Ten niski współczynnik nie jest niczym do wstydu. My jako generacja jesteśmy najbardziej świadomi” – podsumowują Turbiasz i Manitta. Wcześniejsze pokolenia częściej uprawiały seks, ale nie zawsze potrafiły o nim rozmawiać. Dziś rozmowa czasem zastępuje działanie. Może też chronić przed doświadczeniami, z których trudno później wyjść.
„Ważne jest to, aby właśnie stawiać na jakość, a nie ilość”.
Co mówi o nas ten spadek?
Pytanie o to, dlaczego pokolenie Z rzadziej uprawia seks, nie ma jednej odpowiedzi. Widać tu ekonomię, kulturę produktywności, internet, aplikacje randkowe, napięcia między płciami, obraz ciała, dostęp do opieki zdrowotnej i rosnącą świadomość granic.
Seks stał się miejscem, w którym odbijają się najważniejsze lęki młodych ludzi: czy mam czas, czy jestem wystarczający, czy mogę zaufać, czy poniosę konsekwencje, czy mam warunki, żeby w ogóle chcieć.
Pokolenie Z prawdopodobnie nie odwraca się od seksu. Próbuje dopasować go do świata, który często nie daje przestrzeni na bliskość. Dla jednych oznacza to samotność i wycofanie, dla innych większą ostrożność i decyzję, żeby nie robić niczego tylko dlatego, że tak wypada.
Najuczciwiej byłoby więc powiedzieć, że mniejsza aktywność seksualna młodych jest jednocześnie sygnałem przeciążenia i znakiem większej samoświadomości. Problem zaczyna się wtedy, gdy decyzja wynika z lęku, wstydu albo braku dostępu do pomocy. Zmiana na lepsze zaczyna się tam, gdzie seks przestaje być testem dorosłości, a staje się częścią życia, o której można mówić bez presji i bez zawstydzania.
A jak to wygląda u was? Rozpoznaliście siebie w którejś z tych sytuacji?
Podzielcie się w komentarzach.
ŹRÓDŁA:
Dane statystyczne i raporty:
- General Social Survey (GSS):Trends in Sexual Behavior (1990-2024)
- Pew Research Center (2024): The State of Dating and Relationships
- American Psychological Association (APA, 2022): Stress in America Survey
- Gallup Survey (2023): Gen Z and Personal Wellbeing
- American Community Survey (2024): Living Arrangements of Young Adults
Współpraca ekspercka:
- dr Dominik Lewiński: Medioznawca i badacz komunikacji społecznej, pracownik Uniwersytetu Wrocławskiego i stały współpracownik Uniwersytetu SWPS. Wywiad przeprowadzony na potrzeby artykułu.
- Koło Naukowe Seksuologii „Sekspedia”: Marika Turbiasz i Zoé Manitta (Uniwersytet SWPS). Materiały z wywiadu dotyczącego świadomości seksualnej i barier w aktywności seksualnej pokolenia Z.
