Od presji do wyboru. Jak młodzi redefiniują picie alkoholu?

Pamiętasz te domówki, gdzie pytanie „ze mną się nie napijesz?” było bardziej pewne niż to, że rano obudzisz się z kacem? Jeszcze parę lat temu alkohol był na imprezach jak tlen – teoretycznie opcjonalny, a w praktyce nikt nie wyobrażał sobie bez niego zabawy.  Dziś ten obraz coraz częściej wygląda zupełnie inaczej. Na tym samym parkiecie obok drinków coraz częściej widać wodę albo piwo 0%, a wyjście z klubu przed drugą, „bo rano mam plany”, przestało być towarzyskim samobójstwem. Bez głupich pytań, bez tłumaczenia się, bez presji. Czy to tylko chwilowa moda na bycie „fit”, czy może właśnie jako młodzi ludzie trwale redefiniujemy to, jak rozumiemy dobrą zabawę?

Alkohol przestaje być obowiązkowy

Coś się zmienia w sposobie, w jaki spędzamy czas. Przez lata alkohol był traktowany jak niepisany wymóg, bilet wstępu do dorosłości i najprostszy sposób na to, żeby w nowym towarzystwie poczuć się swobodniej. Dziś ten symbol wyraźnie traci na znaczeniu. Coraz częściej rezygnujemy z procentów nie dlatego, że ktoś nam zabrania, ale dlatego, że po prostu wolimy mieć wybór. To my zaczynamy decydować o tym, jak chcemy się czuć.

Badania z Polski i zagranicy tylko to potwierdzają: jako młodzi dorośli pijemy rzadziej i z większym sensem. Zmieniło się nasze „dlaczego”. Alkohol przestał być „głównym punktem programu”, bez którego nie ma mowy o integracji, a stał się co najwyżej opcją na stole – i to coraz rzadziej wybieraną. Dlaczego tak jest? Bo bardziej zależy nam na zdrowiu, dobrym wyglądzie i po prostu na tym, żeby mieć kontrolę nad tym, co robimy.

Źródło: UCE Research, „Młodzi Polacy vs alkohol. Edycja 2025”

Wykres przedstawia strukturę spożycia alkoholu wśród młodych dorosłych w Polsce w 2025 roku. Największą grupę stanowią osoby pijące w innych, bardziej regularnych wzorcach (53%), jednak wyraźnie widoczny jest rosnący udział abstynentów (19%) oraz osób pijących jedynie okazjonalnie (28%). Dane te wskazują na zmianę stylu życia młodego pokolenia – alkohol przestaje być stałym elementem codzienności, a coraz częściej staje się świadomym wyborem.

Źródło: Monitoring the Future, 1975–2023

Wykres przedstawia zmianę spożycia alkoholu wśród młodych ludzi na przestrzeni około 40 lat na podstawie badania Monitoring the Future. W latach 70. i 80. XX wieku picie alkoholu było niemal powszechne – deklarowało je około 90% młodych. Najnowsze dane z 2023 roku pokazują wyraźny spadek we wszystkich analizowanych wskaźnikach, w tym szczególnie w przypadku picia w ostatnim miesiącu oraz binge drinkingu. Trend ten wskazuje na stopniowe odchodzenie młodego pokolenia od intensywnego spożywania alkoholu.

Liczby nie kłamią: to, co kiedyś było „oczywistą oczywistością”, dziś staje się po prostu jedną z opcji. Zestawienie tych danych pokazuje, że jako pokolenie kończymy z erą imprezowania „do odcięcia”. Kultura picia na umór przegrywa ze świadomym wyborem i trendem sober curious. Alkohol przestał być fundamentem naszej integracji – teraz to tylko dodatek, z którego coraz częściej i bez żadnej spiny rezygnujemy.

Monika Kozakiewicz to DJ-ka związana z branżą rozrywkową, współpracująca m.in. z Bambi i aktywnie działająca na scenie eventowej. Organizuje imprezy oraz angażuje się w projekty, będąc stałą obecnością w świecie muzyki i rozrywki.

To nie brak chęci do zabawy, to nowe priorytety.

To nie tak, że nagle przestaliśmy lubić głośną muzykę czy wspólne wyjścia na miasto. Chodzi o świadomy rachunek zysków i strat. Dlaczego więc coraz częściej odpuszczamy procenty? Powodów jest kilka, a każdy z nich mówi coś ważnego o tym, jak dziś żyjemy.

Po pierwsze: szkoda nam dnia na kaca. Dla wielu z nas weekend to jedyny czas, żeby naprawdę zadbać o siebie – pójść na siłownię, pojeździć na rowerze czy po prostu wyjść na długi spacer. Kiedyś „leczenie się” do południa było częścią rytuału, dziś coraz częściej postrzegamy to jako stratę czasu. Wolimy rano wstać z czystą głową i energią do działania, niż poświęcać całą niedzielę na dochodzenie do siebie po jednej nocy.

Po drugie: chcemy być „tu i teraz”. Zmieniło się nasze podejście do kontroli. Picie do nieprzytomności przestało być kojarzone z luzem, a zaczęło być postrzegane jako utrata panowania nad sobą. Chcemy pamiętać, o czym rozmawialiśmy, z czego się śmialiśmy i z kim spędziliśmy czas. Świadomość i bycie w pełni obecnym stały się dla nas nową formą autentyczności.

Po trzecie: internet nie zapomina. Żyjemy w świecie, w którym każdy nosi w kieszeni telefon. Mamy silną świadomość, że jedna chwila słabości może wylądować na TikToku czy Instagramie, zanim jeszcze zdążymy wrócić do domu. „Przypałowe” nagrania sprzed lat znikały w niepamięci, dzisiejsze zostają w sieci na zawsze. Troska o własny wizerunek – ten cyfrowy i ten w realu – działa na nas bardzo otrzeźwiająco.

Po czwarte: alkohol przestał „ratować” słabe imprezy. Uczymy się, że dobra zabawa to przede wszystkim ludzie, klimat i muzyka. Jeśli towarzystwo jest drętwe, a atmosfera siada, to alkohol i tak tego nie naprawi. Zamiast dolewać paliwa do słabej zabawy, wolimy po prostu zmienić miejsce albo wrócić do domu. Odkrywamy, że jeśli impreza jest naprawdę dobra, to procenty stają się zbędnym dodatkiem, a nie warunkiem koniecznym.

Od „muszę” do „chcę”

Kiedyś tekst w stylu: „kto nie pije, ten donosi”, potrafił zepsuć komuś wieczór albo sprawić, że czuł się na imprezie jak z innej planety. Dzisiaj? Takie teksty budzą raczej politowanie i uśmiech zażenowania niż realny strach przed tym, że ktoś nas wykluczy z grupy. Presja otoczenia pewnie nigdy nie zniknie całkowicie, ale dziś coraz rzadziej dajemy sobie wejść na głowę.

W jej miejsce wskoczyło coś znacznie bardziej wartościowego: autentyczność. Jako młodzi ludzie nie odstawiamy alkoholu dlatego, że nagle stał się „zły” czy zakazany. My po prostu zmieniamy jego status. Przestał być biletem wstępu do towarzystwa, a stał się zwyczajną opcją. Możesz, ale nikt cię do tego nie zmusza.

Czy to tylko chwilowa zajawka?

Mody na diety czy konkretne style życia przychodzą i odchodzą, ale ta zmiana wydaje się być czymś trwalszym. Dlaczego? Bo tu nie chodzi o sam alkohol. Chodzi o to, że coraz bardziej cenimy swój czas, zdrowie psychiczne i to proste poczucie, że mamy kontrolę nad własnym życiem. Chcemy być sobą, a nie wersją siebie po kilku kolejkach.

Być może najważniejsze pytanie, jakie zadajemy sobie teraz przed wyjściem z domu, wcale nie brzmi: „Co będziemy pić?”, ale: „Jak chcę się czuć jutro rano?”. I to jest chyba najlepszy dowód na to, że powoli wyrastamy ze starych, sztywnych schematów. Wybieramy wolność zamiast presji – i to jest w tym wszystkim najfajniejsze.

Skład redakcji:

Julia Jankowska

Źródła:

  • Krajowe Centrum Przeciwdziałania Uzależnieniom
  • Raport ESPAD 2024
  • „Młodzi Polacy vs alkohol. Edycja 2025” – UCE Research
  • Monitoring the Future (USA)